NIECODZIENNIK.com

cała prawda i jeszcze trochę

Archiwum z marzec, 2006

wszyscy ludzie prezydenta

Opublikował/a JAO w dniu marzec 29, 2006

Wczoraj w programie TVN „Teraz my” rzecznik prezydenta Maciej Łopiński zapomniał języka w gębie, gdy redaktorzy Sekielski i Morozowski na stole położyli Krzyż Zesłańców Sybiru. Takie odznaczenie ostatnio prezydent Kaczyński nadał…. Wojciechowi Jaruzelskiemu!

 W samym akcie odznaczenia generała nie ma nic niestosownego, bowiem jako sybirakowi – który stracił na Syberii rodzinę i własne zdrowie – jak najbardziej order ów się jemu należy. Sam odznaczony chwalił prezydenta za „wzniesienie się ponad historycznymi podziałami”.

Z panicznej reakcji Kancelarii Prezydenta wynika jednak, że wszystko to było pomyłką urzędników. Tak oto jedyny godny pochwały gest nowego prezydenta od objęcia przez niego urzędu, okazał się największą wpadką w rozumieniu Pałacu Prezydenckiego.

Wyjątkowo ciekawe są wyjaśnienia Kancelarii Prezydenta – otóż okazało się (co wylewnie i dobitnie powtarzali Maciej Łopiński i Andrzej Urbański) że prezydent nie wie, co podpisuje! Wyjaśnienia Pałacu Prezydenckiego wyglądają więc tak: jakiś zły człowiek z „układu” podsunął Pierwszej Kaczce IV RP do podpisania decyzję o przyznaniu orderu generałowi a rzeczona kaczka tego nie przeczytała.

Tym samym został obalony kolejny mit IV RP: do sprawowania najwyższego urzędu w Polsce zbędna jest umiejętność czytania czy też rozumienia tego co się czyta. Analfabeta w końcu też człowiek – pomijam tutaj bełkot prezydenta, którego słów nikt chyba nie rozumie – o wiele groźniejsze od chlapania językiem byle czego jest jednak składanie podpisu na czymś, czego się nie przeczytało!

Minister Urbański ogłasza, że zwolni osoby odpowiedzialne za przekazywanie tych dokumentów Prezydentowi. Oznaczać to musi dymisję byłego wiceprezydenta Warszawy, bowiem to właśnie przez ręce Andrzeja Urbańskiego przechodzą wszystkie dokumenty, które trafiają do prezydenta. No chyba że minister nie doczytał jeszcze, co należy do jego obowiązków, ale to musiałoby oznaczać, że analfabetyzm jest zaraźliwy.

Opozycja jest bezwzględna – prezydent, który nie czyta tego, co podpisuje, powinien natychmiast złożyć urząd. Pozostaje mieć nadzieję, że któregoś dnia jakiś „zły człowiek” podsunie Lechowi Kaczyńskiemu jego własną dymisję do podpisu.

 Jarosław Orłowski

Opublikowany w Niecodzienności | Zostaw Komentarz »

powrót Janukowycza

Opublikował/a JAO w dniu marzec 27, 2006

Wiktor Janukowycz wraca do gry – jak wynika ze wszystkich powyborczych sondaży, jego Partia Regionów wygrała wybory do ukraińskiego parlamentu. Drugie miejsce zajął Blok Julii Tymoszenko, dopiero trzecia jest Nasza Ukraina prezydenta Juszczenki. Oficjalne wyniki poznamy w ciągu kilku dni.
Czy należy rozpaczać z takiego rezultatu ukaińskich wyborów? Z pewnością nie. Najważniejsze, że odbyły się w sposób demokratyczny, co było nie do pomyślenia jeszcze jesienią 2004 roku. Demokracja jest wartością samą w sobie i z pewnością rząd Janukowycza jest o wiele lepszy teraz niż byłby, gdyby półtorej roku temu wygrał wybory w wyniku fałszerstwa. Pomarańczowa rewolucja pokazała, że naród nie godzi się na tyranię. Była to nauczka dana nie tyle Janukowyczowi, ile niesprawiedliwemu systemowi. Nauczka, o której pamiętać musi zarówno Janukowycz, jak i każdy kolejny władca Ukrainy. W dzisiejszej Ukrainie władza jest pod stałą obserwajcą obywteli, którzy nie dopuszczą do powrotu poprzedniego reżimu. Media są wolne, każdy ma prawo do wyrażania swych poglądów, nawet jeśli są one prorosyjskie. Świadectwem tego jest choćby wczorajsze zwycięstwo Janukowycza.

Utworzenie rządu przez Wiktora Janukowycza jest jednak wielce wątpliwe, ponieważ gdyby partia byłej pani premier i obecnego prezydenta połączyły się, miałyby większość w Radzie Najwyższej. Prawdopodobnie w ukraińskim parlamencie znalazły się również inne partie "projuszczenkowskie". Zwycięstwo prorosyjskiego Janukowycza nie musi więc wcale oznaczać zwrotu Ukrainy na wschód.

Oczywiście przykre jest, że Wiktorowi Juszczence nie udało się zadowolić zwolenników pomarańczowej rewolucji. Takie są jednak reguły demokracji. W końcu u nas również zwyciężyła opcja o zapędach totalitarnych, lecz – puki co – mamy wolne media, które nie pozwolą braciom Kaczyńskim posunąć się zbyt daleko. Są to niezaprzeczalne walory demokracji – systemu, w którym nawet najmniej kompetentne osoby mogą przejąć władzę. Przewagą demokracji nad dyktaturą jest jednak to, że władza ta jest pod stałą kontrolą obywateli, którzy w równie demokratyczny sposób mogą ją odwołać.

 Jarosław Orłowski

Opublikowany w Niecodzienności | Zostaw Komentarz »

komisja śledcza ds. opozycji

Opublikował/a JAO w dniu marzec 25, 2006

Wczoraj, głosami osłów PiS, Samoobrony, LPR i (o dziwo!) PSL, Sejm powołał do życia komisję śledczą ds. banków. Niestety nikt nie wie, co ma ona badać. Wiadomo natomiast, że za wszystko odpowiadać będzie Leszek Balcerowicz. Został on już skazany publicznie za wszystkie przewinienia, na jakie w swojej działalności zamierza natrafić sejmowa komisja.

Pod lupę śledczy wezmą cały okres ohydnej III RP i kawałek najjaśniejszej IV RP, czyli lata 1989-2006. Badane będzie wszystko, co związane z bankami – wyłączywszy wątek zawładnięcia Bankiem Ochrony Środowiska przez polityków Prawa i Sprawiedliwości. Sejm zdecydował również, że nie będzie badana działalność Romana Giertycha w radzie nadzorczej Wielkopolskiego Banku Rolniczego, gdy ten chylił się ku upadkowi. Odrzucone wnioski o zbadanie tych spraw złożył SLD. Tak więc „na tapetę” komisja weźmie jedynie parlamentarną opozycję.

 Na czele sądu kapturowego stanie najprawdopodobniej, bezwzględnie bezstronny i wybitnie utalentowany w debilnych pyskówkach, poseł PiS – Artur Zawisza. Oczywiście taka komisja jest nielegalna, bo niezgodna z konstytucją  (nie można powołać komisji sejmowej do zbadania wszystkiego, komisje mogą powstawac jedynie gdy mają jakiś konkretnie określony przedmiot działania) ale cóż to jest dla stabilizantów – przedwzoraj Trybunał Konstytucyjny orzekł bezprawność ustawy o KRRiT, więc kolejny bubel prawny wiele nie zaszkodzi. A nóż, jakimś cudem, zdąży się wymienić TK na "swoich", którzy na wszysko się zgodzą?

 Nie ma wątpliwości, po co powstała komisja. Głównym celem jej powołania była gra polityczna, dzieki której PiS – tracący ostanio w sondażach do PO – spróbuje pokazać, jacy to źli byli liberałowie i komuchy, gdy prywatyzowali banki. Zbliżają się wybory na prezydenta Warszawy, w których Platforma wystawiła Hannę Gronkiewicz-Waltz – była prezes NBP może więc być pewna wezwania przd komisję. Należy jednak wiedzieć, że ceną za radość mocherowych beretów z widoku prześłuchiwanego Balcerowicza mogą być poważne konsekwencje finansowe dla całej Polski. Nie pozwólmy, żeby banda łgarzy zniszczyła pozycję Niezależnego Banku Centralnego oraz zgnoiła zaśługi Balcerowicza. Gdyby nie on, do dziś mielibyśmy kilkusetprocentową inflację a Leppera nie byłoby stać na koszule szyte na miarę. Obecnie mamy jedną z najniższych w Europie, nie mówiąc o złotówce stabilniejszej od franka szwajcarskiego.

 Żeby nie było tak beznadziejnie, na koniec coś na rozweselenie: jedynym posłem LPR głosującym przeciwko powołaniu komisji był wicemarszałek Marek Kotlinowski, który uznał, że może ona zaszkodzić polskiemu sektorowi bankowemu. Mamy więc paradoks, którym zajmować się będą odtąd najwybitniejsi myśliciele tego świata – jak można pogodzić rozsądek z członkostwem w Lidze Polskich Rodzin?

 Jarosław Orłowski

Opublikowany w Niecodzienności | Zostaw Komentarz »

demokracja musi poczekać

Opublikował/a JAO w dniu marzec 24, 2006

Rewolucja na Białorusi nie powiodła się – trzeba to przyznać. Kilkaset owób – a ostatnio kilkadziesiąt – demonstrujących na placu centralnym w Mińsku, to zbyt mało, żeby mogło dojść do przełomu.

 W nocy służby porządkowe rozpędziły namiotowe miasteczko. Nie było to zbyt rozsądne posunięcie ze stronu Łukaszenki, ponieważ – wcześniej czy później – pogoda zrobiłaby swoje (burze śnieżne, mocne ujemne temperatury) i nieliczni demonstranci sami by się rozeszli.

Dlaczego dyktator wygrał? Żeby odpowiedzieć na to pytanie, trzeba zrozumieć, że Białoruś to nie Ukraina. W tym drugim kraju istniały – choć represjonowane, ale jednak wolne – media. Tam znacznie bardziej możliwe było przedostanie się do obywateli z poglądami opozycjonistów. W Białorusi panuje całkowita dyktatura, ludzie są kompletnie pozbawieni informacji o poglądach sprzecznych z tymi propagowanymi przez władzę.

 Nie bez znaczenia jest tu równieżosoba samego dyktatora – w przypadku Ukrainy był to Leonid Kuczma, mający doskonałe stosunki z prezydentem Kwaśniewskim, który z pewnością miał na niego spory wpływ. Na Białorusi mamy Łukaszenkę, skłuconego z całym światem – jego jedynym przyjacielem jest Putin. Prezydentowi Rosji oczywiśie nie zależy na białoruskiej demokracji.

Czy dyktator pozostanie bezkarny? Z pewnością nie. Litwa pierwsza nie uznała wyborów na Białorusi. Unia Europejska, uznając je za sfałszowane, wprowadziła zakaz wydawania wiz unijnich przedstawicielom białoruskiego reżimu. Nad sankcjami zastanawiają sie Stany Zjednoczone.

 Łukaszenko zwyciężył dzięki sfałszowaniu wyborów i kontroli mediów. Są to metody skuteczne "na chwilę", ale z pewnością predzej czy później tyran Białorusi skończy tak jak pozostali dyktatorzy. Powinien szykowac się na ten moment, bo – prędzej czy później – nadejdzie.

 Jarosław Orłowski

Opublikowany w Niecodzienności | Zostaw Komentarz »

Rzecznik Patologicznych Dewotów

Opublikował/a JAO w dniu marzec 24, 2006

Ewa SowińskaNowym Rzecznikiem Praw Dziecka zosała dziś posłanka LPR – Ewa Sowińska. Jak pisze na swojej stronie, jej największymi dokonaniami jest 11 pielgrzymek pieszych z Łodzi na Jasną Górę (ok 120 kilometrów, więc bez przesady – tyle przejeżdżam rowerem w ciągu dnia). Jest wykfalifikowaną katoliczką z dziada pradziada, pochodzi z rodziny inteligenckiej. Ma sześcioro dzieci.

Moim zdaniem, nie powinno się dopuszczać do tak ważnego stanowiska takich dewotek jak pani poseł. Jej zaściankowy ultrakatolicyzm nie pozwoli jej dbać o interesy dziecka, co najwyżej o interesy rodziców. Jak powiedział Lepper z sejmowej mównicy, chwaląc Sowińską, nic się złego dziecku nie stanie jak dostanie ścierką od matki, co więcej – będzie z tego zadowolone. Mam poważne obawy, że poglądy te podziela nowa pani rzecznik. Jeśli by tak było, to byłaby to zecydowanie nieodpowiednia osoba na to stanowisko.

Chyba każdy przyzna, że paradoskem jest, iż posłowie "koalicji stabilizacyjnej" – jako zatwardziali katolicy – bardziej dbają o ludzki embrion (walcząc z aborcją) niż o żywego, małego człowieka. Jak inaczej określić powszechnie panujące przyzwolenie do bicia dzieci?!

Lepiej by było, gdyby o powołaniu kogoś na stanowisko Rzecznika Praw Dziecka decydowały jego kwalifikacje. Fakt posiadania sześciorga dzieci może świadczyć tylko o tym, że pani poseł będzie się solidaryzować z rodzicami którzy nie stronią od pasa. Nie widzę możliwości aby osoba o tak wąskich horyzontach myślowych, była zdolna do respektowania prawa i stania na jego straży – skoro jest jawnie sprzeczne z jej światopoglądem.

Jarosław Orłowski

Opublikowany w Niecodzienności | 1 komentarz »

Kruk odlatuje

Opublikował/a JAO w dniu marzec 24, 2006

Elżbieta Kruk - fot. Jedynka Polskie RadioZnowelizowana w ekspresowym tempie (i przyjęta „na kolanie” głosami Pis – LPR – Samoobrony) ustawa o KRRiT została wczoraj uznana przez Trybunał Konstytucyjny za niezgodną z polskim prawem. Ustawę zaskarżył Rzecznik Praw Obywatelskich prof. Andrzej Zoll, w ostatnich dniach swego urzędowania. Na szczęście jego następca – pupilek PiS, dr Kochanowski – nie odważył się wycofać jej z TK po objęciu stanowiska. Chwała mu za to.

Orzeczenie wchodzi w życie z chwilą opublikowania go w Dzienniku Ustaw.

TK uznał, że:

1) prezydent Kaczyński uzurpował sobie prawo, jakiego konstytucja mu nie nadaje – mianowicie nie może on mianować szefa KRRiT

2) Ustawa doprowadziła do dwutygodniowej przerwy w działaniu KRRiT (za ten okres odwołana rada pod przewodnictwem Danuty Waniek prawdopodobnie wywalczy sobie odszkodowanie, a być może nawet za całą niedokończoną kadencję – kilka milionów złotych z kieszeni podatników, z winy niedouczonych koalicjantów – autorów tego bubla prawnego)

3) Bezprawne było uprzywilejowanie „nadawców społecznych”, którym koncesję przedłużanoby automatycznie (ten zapis został wprowadzony z myślą o Radiu Maryja i TV Trwam)

4) Nadanie KRRiT uprawnień dotyczących karania mediów za łamanie „etyki dziennikarskiej” jest bezprawne.

Przewodnicząca w ciągu tych kilku tygodni urzędowania, swoimi bezprawnymi decyzjami ostatecznie skompromitowała KRRiT. Niestety, jej decyzje pozostają w mocy – mogą być jednak zaskarżone do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Wygranie takiego pozwu przez Polsat (który – decyzją KRRiT – ma zapłacić pół miliona złotych za naśladowanie przez Kazimierę Szczukę spikerki Radia Maryja) jest wielce prawdopodobne, bowiem Trybunał orzekł niekonstytucyjność zapisu o „etyce dziennikarskiej” – a właśnie na podstawie tego zapisu Elżbieta Kruk nałożyła karę na Polsat.

A oto dwa cytaty z wywiadu, jakiego 7 lutego br. przewodnicząca Kruk udzieliła radiowym Sygnałom Dnia:

“Przede wszystkim ja wierzę w to, że uda się mnie i Radzie zmienić wizerunek Krajowej Rady cieszącej się – i zasłużenie – złą sławą. Przede wszystkim będziemy realizowali te cele, które jasno są wskazane w konstytucji i ustawie – myślę, że obiektywnie, rzetelnie i zgodnie z prawem.”

“To też oczywiście oznacza, że naszym podstawowym obowiązkiem jest to co jest zapisane – stanie na straży ładu moralnego i zgodnie z interesem publicznym.”

Jakie są efekty tych deklaracji, niech każdy sam oceni.
O komentarz w sprawie Trybunału pokusił się wczoraj prezes Jarosław Kaczyński na łamach mediów ojca Rydzyka:

Traktowanie go (TK – PAP) jako zespołu mędrców, którzy nie podlegają żadnej krytyce i z całą pewnością w każdej sprawie decydują zgodnie z prawem, traktowanym jako zespół norm poddawanych interpretacji przy pomocy jakiś powszechnie przyjętych reguł jest nieporozumieniem.”

“To nie jest tak, żeby istniały całkowicie niepodważalne reguły wykładni prawa. Po drugie – nie jest też tak, żeby to byli ludzie całkowicie neutralni, jeśli chodzi o ich decyzje i stanowiska zajmowane także indywidualnie podczas tzw. votum separatum (zdanie odrębne)”

Prezesa Pis odsyłam do konstytucji, której widocznie nie zna – artykuł 190 punkt 1:

“Orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego mają moc powszechnie obowiązującą i są ostateczne.”

Widać Jarosława Kaczyńskiego konstytucja nie obowiązuje – w końcu jest „samym dobrem” (jak powiedział w Gazecie Wyborczej) więc sam może stanowić prawo dla siebie i swej ojczyzny. Gdyby powiedział że muchy mają wymiona, znaczyłoby że tak w istocie musi być.

Opublikowany w Niecodzienności | Zostaw Komentarz »

owsianka

Opublikował/a JAO w dniu marzec 23, 2006

Minister zdrowia chce, by Jerzy Owsiak uczył dzieci w szkołach, jak udzielać pierwszej pomocy. Niestety, wszystkowiedzący politycy partii rządzącej znają prawdziwe oblicze Jurka Owsiaka, który – ich zdaniem – jest ogromnym zagrożeniem dla młodzieży.Posłanka PiS Maria Nowak w Naszym Dzienniku:

Jak dotąd więcej zrobił szkody niż pożytku w procesie wychowania młodego pokolenia. Uważam, że jeżeli chce coś robić, niech to robi poza szkołą. Niesprawdzonych osób (albo wręcz takich, które nie wykazały się jeszcze niczym pozytywnym) nie powinno się zapraszać do szkoły. Patrząc na przeszłość, obawiałabym się nawet, że może to przynieść więcej złego niż dobrego.

Przemysław Gosiewski dziś rano w Radiu Zet:

Ja tylko mam prośbę jedną, żeby zostały zachowane pewne standardy, że jeżeli realizujemy taki program, to pewna kontrkultura, którą proponuje pan Owsiak nie powinna być przy okazji realizowana. Myślę, że pan Owsiak jest w stanie zapewnić taką sytuację. Mi na przykład nie pasuje taki okrzyk: Sie ma, itd., i tego typu.

Nie sądziłem, że nadejdzie kiedyś taki moment, ale nie doceniłem PiSuarów. Jeśli tacy ludzie jak Gosiewski czy Nowak mają czelność łgać – jak by to nazwał wicepremier Dorn – „jak bure suki” na temat Jerzego Owsiaka (który za swą działalność powinien otrzymać pokojową nagrodę Nobla), nie ma tutaj chyba nic do komentowania.

Niektórzy są w stanie wypowiedzieć tak niewyobrażalne durnoty, że nie da się z nimi w jakikolwiek sposób polemizować – starczy je zacytować, by wyciągnąć odpowiednie wnioski.

Opublikowany w Niecodzienności | Zostaw Komentarz »