NIECODZIENNIK.com

cała prawda i jeszcze trochę

Archiwum z grudzień, 2006

Dziękuję, Generale!

Opublikował/a JAO w dniu grudzień 13, 2006

gen. Wojciech Jaruzelski ogłasza wprowadzenie stanu wojennego, 13.12.1981
25 lat temu wprowadzono w Polsce stan wojenny – o tym wie dziś chyba każdy, kto włącza telewizor, radio czy otwiera gazetę. Minęło ćwierć wieku, żyjemy w zupełnie innej Polsce. W Polsce, która jest państwem demokratycznym, dzięki czemu obywatele mogą wypowiedzieć swoje zdanie o słuszności decyzji gen. Jaruzelskiego. Nieprzerwanie od kilkunastu lat, zdecydowana większość Polaków (ponad 40%, wobec ok. 20% „przeciw” i ok. 30% „niezdecydowanych”) uważa tamtą decyzję za słuszną. Ja również do nich należę.

Mimo to, prawicowcy dziś najchętniej powiesiliby generała. Słyszymy bełkot o degradacji, o odebraniu przywilejów prezydenckich, emerytury, ochrony. Najzabawniejsze, że mówią to najczęściej ci, którzy nie mieli wtedy dość odwagi, by cokolwiek zrobić. Ci, którzy na własnej skórze doświadczyli więzień – jak Adam Michnik – potrafią docenić decyzję o „mniejszym złu”, wznieść się ponad podziały i spojrzeć na ówczesne wydarzenia nie z perspektywy zakutych prawicowych móżdżków, ale przez pryzmat własnych doświadczeń.

Historycy twierdzą, że to nie prawda, jakoby radzieckie czołgi były w 1981 r. gotowe do planowanej akcji pacyfikacji solidarnościowego zrywu. Zgoda, ale wiemy to po 25 latach! Wyjątkowo nie lubię posługiwania się porównywaniem liczby ofiar w dokonywaniu ocen moralnych, ale czymże jest kilkadziesiąt istniej ludzkich wobec potencjalnych tysięcy ofiar, gdyby ZSRR uznał, że jednak trzeba wkroczyć? To, że mogło do tego dojść, jest pewne – mówi o tym nawet autorytet uważany za prawicowy, prof. Zbigniew Brzeziński! Gdyby sytuacja w Polsce nie została uspokojona trudną, odważną i wiążącą się z ofiarami w ludziach, ale konieczną decyzją o wprowadzeniu stanu wojennego, jestem pewien, że Związek Radziecki długo nie czekałby na rozwiązanie siłowe!

Polacy dokonali niemal bezkrwawego (porównując to z podobnymi przełomami w państwach za naszą południową granicą) przejścia od komunizmu do demokracji, od dyktatury do wolności. Bądźmy z tego dumni i potrafmy to docenić! Jest to zasługa nie tylko bohaterów „Solidarności”, ale również komunistów, którzy w końcowej rozgrywce okazali się także być ludźmi, Polakami, patriotami i pokojowo oddali władzę, godząc się ze swoją porażką! Gdyby byli „moskiewskimi aparatczykami”, jak nazywają ich prawicowe oszołomy, starczyłby jeden ich telefon i sytuacja w Polsce zostałaby rozwiązana w ciągu kilku dni za pomocą radzieckiej armii.

Najbardziej paranoiczną postawę reprezentują prawicowcy, dla których Augusto Pinochet uznany za ludobójcę przez społeczność międzynarodową, mający na swoim sumieniu ponad 3000 ofiar (torturowanych i mordowanych, a nie internowanych na kilka miesięcy!) – jest wzorem do naśladowania, a jednocześnie gen. Jaruzelskiego uznają za zbrodniarza (czy gdziekolwiek na świecie słyszeliście kiedyś głosy nawołujące do postawienia gen. Jaruzelskiego przed jakimkolwiek międzynarodowym trybunałem?!). Nie mogę znieść sytuacji, w której drugą osobą w moim kraju jest Marek Jurek, który odwiedzał Augusto Pinocheta wspólnie z Michałem Kamińskim (również PiS-iorem), solidaryzując się z mordercą! Tak dalece posunięty relatywizm moralny sprawia, że partia rządząca nie ma prawa krytykować polskich komunistów tylko dlatego, że byli komunistami, skoro wielbi prawicowych zbrodniarzy tylko dlatego, że byli prawicowcami. Dla mnie są to po prostu ludzie, osadzeni w konkretnych warunkach geopolitycznych, postawieni przed konkretnymi wyzwaniami.

Spróbujmy sobie wyobrazić, jakie konsekwencje miałaby radziecka interwencja militarna. Czy wtedy prawicowcy wypominaliby dziś gen. Jaruzelskiemu, że powinien był wprowadzić stan wojenny? Z pewnością, ponieważ o wiele łatwiej jest bezmyślnie krytykować „komuchów”, niż postawić się na miejscu człowieka stojącego przed wyborem pomiędzy mniejszym a większym złem!

Ale to niestety jest zbytnia abstrakcja jak na horyzonty myślowe piewców IV RP. Nawet nie łudzę się, że zdobędą się kiedyś na odrobinę honoru i uznają decyzję gen. Jaruzelskiego za konieczną. Niech tkwią sobie w swoim idealnym, wyimaginowanym, czarno-białym, komunistyczno-demokratycznym światopoglądzie. Społeczeństwo na szczęście – o czym świadczą sondaże – ma własny rozum i nie daje się ogłupiać prawicowej propagandzie.

Jarosław Orłowski

Opublikowany w Niecodzienności | Komentarzy: 3 »