NIECODZIENNIK.com

cała prawda i jeszcze trochę

Archiwum z marzec, 2007

Aborcja

Opublikował/a JAO w dniu marzec 21, 2007

Aborcja – po gejach, ewolucji, Unii europejskiej, masonach, Żydach i Niemcach jest to ulubiony temat Ligi Polskich Rodzin. Jednocześnie jedyny, zasługujący na podjęcie rzeczowej i poważnej debaty.

W Sejmie w jednym narożniku znajdują się zwolennicy zliberalizowania prawa do aborcji, w drugim – fanatyczni przeciwnicy, po środku – siły polityczne, chcące zachować dotychczasowy kompromis. Brakuje jednak głosu rozsądku – czyli powiedzenia, że kobieta wyposażona w rozum ma prawo i OBOWIĄZEK do podjęcia decyzji o macierzyństwie PRZED ZAPŁODNIENIEM. Pomimo że uważam się za zwolennika lewicy, jestem zdecydowanym przeciwnikiem całkowitej wolności w sferze aborcji (zresztą, SLD nie ma wyrazistego stanowiska w tej kwestii). Do licha, jesteśmy cywilizowanym krajem, mamy XXI wiek i chyba kobieta jest w stanie zabezpieczyć się przed nieplanowanym zapłodnieniem?! Nie poprzez idiotyczne kalendarzyki – co ośmiesza na starcie, nie do końca pozbawione racji, argumenty LPR-u! Najdziwniejsze jest to, że środowiska, dla których zabicie płodu jest najbardziej niedopuszczalne – jak LPR – za równie niedopuszczalne uważają stosowanie prezerwatyw czy środków antykoncepcyjnych! Ludzie, puknijcie się w łeb, gdzie tu logika!?

Uważam, że kobieta ma prawo decydować o macierzyństwie właśnie na poziomie zapłodnienia – o ile jest ono dobrowolne (tzn nie związane z gwałtem, bo w takim wypadku dopuściłbym aborcję). Również w przypadkach zagrażających zdrowiu (mam tu na myśli poważne przypadki, a nie pogorszenie się wzroku z -23 do -24 dioptrii, bo to można było przewidzieć PRZED zapłodnieniem) czy życiu matki umożliwiłbym aborcję. Niedawny przypadek Alicji Tysiąc, która właśnie wywalczyła przed trybunałem w Strasburgu odszkodowanie od Polski za odmówienie prawa do aborcji, jest dla mnie nie do końca jasny. Kobieta ta zaszła w ciążę dobrowolnie, zdawała sobie sprawę z tego że ma wadę wzroku i z pewnością wiedziała, że w wyniku ciąży się on pogorszy. Mimo to zaszła w ciążę – domyślam się, że z mężem (to jej trzecie dziecko). Być może osoba o tak niskich zdolnościach rozsądnego myślenia, pozbawiona umiejętności zaplanowania sobie życia, nie powinna mieć dzieci, jednak absolutnie NIE MA PRAWA zabijać ich, bo po zapłodnieniu przypomniała sobie o konsekwencjach!

Zaczynam tutaj pisać językiem Giertycha i Wierzejskiego – „zabijanie dzieci”. Tak, dla mnie zabicie płodu jest zabiciem dziecka, ale to mój prywatny pogląd ideologiczny i etyczny. Łączy się on u mnie ze stanowiskiem, że człowiek ma prawo pozbawić inną osobę życia w wyjątkowych sytuacjach – w obronie swojego życia (np. na wojnie) lub dla dobra innego człowieka i na jego wyraźne świadome życzenie (np. w przypadku eutanazji). Ideologia nie ma natomiast prawa wywierać nacisku na przepisy. Nie argumentuję więc ideologicznie ani etycznie – nie uzasadniam swojego stanowiska, twierdząc, że życie jest darem boskim i należy je chronić i tp. Ja po prostu stwierdzam, że po zapłodnieniu – o ile ciąża nie zagraża życiu matki ani nie była wynikiem gwałtu – kończy się wpływ matki na swoje macierzyństwo! Stało się, doszło do zapłodnienia, koniec! Trzeba było myśleć przed a nie po!

W przypadku Alicji Tysiąc Trybunał w Strasburgu wydał wyrok zgodny z prawem polskim, kwestionowanie go przez LPR jest przejawem nieznajomości prawa przez Romana Giertycha – skądinąd prawnika. Prof. Religa również orzekł, że odmowa prawa do aborcji była w tym przypadku niezgodna z prawem. Ok., akceptujmy wyroki sądów nawet jeśli są nie po naszej myśli. Najważniejsze, że dziecko urodziło się zdrowe, jak twierdzi matka – kochane (chociaż tutaj miałbym wątpliwości).

Podsumowując, każdy człowiek ma prawo do decydowania o swoim losie – w przypadku macierzyństwa jest to prawo do ANTYKONCEPCJI (która powinna być propagowana w szkołach – brak tego elementu edukacji seksualnej uważam za jedno z największych zaniedbań polskiego szkolnictwa pod wodzą Giertycha), w przypadku własnego życia – do EUTANAZJI. Prawo jednostki ograniczam więc do decydowania o SOBIE a nie o życiu dziecka, które nosi się w macicy. Jedynie gdy do zapłodnienia doszło bez zgody matki lub przy jej NIEŚWIADOMOŚCI (o czym mowy nie ma w przypadku Alicji Tysiąc) co do negatywnych następstw ciąży dla jej zdrowia lub życia – dopuszczałbym aborcję.

Pisząc o decydowaniu o SOBIE, pragnę niniejszym zmieszać z błotem posła Pawłowskiego (LPR, a jakże!), który oświadczył, że dla niego życie dziecka jest cenniejsze niż matki. Poseł Pawłowski nigdy nie będzie w ciąży, więc niech uprzejmie raczy nie bredzić, bo nie ma prawa osądzać, czyje życie jest ważniejsze. Ciekaw jestem, co na tę wypowiedź powiedziałaby żona posła?

Jarosław Orłowski

Opublikowany w Niecodzienności | Komentarzy: 3 »