Niedawno na „miliony Polaków” (to ulubione sformułowanie Donalda Tuska) spadła tragiczna wiadomość: jeden z najbardziej szanowanych i poważanych przestępców Czwartej Rzeczypospolitej został zdymisjonowany. Wicepremier i Minister Rolnictwa będzie odtąd prostym bandytą, bez limuzyn, ochroniarzy (chociaż tymi przywilejami będzie się cieszył jeszcze przez kilka miesięcy po odwołaniu), garniturów czy wody kolońskiej, którą dotąd stosował w zastępstwie mydła (niech Was nie zmyli ta opalenizna – nie myjcie przez kilka tygodni twarzy a też uzyskacie kolor pieczonego rogalika). Jednak dlaczego Wódz Kaczy Kuper zdecydował się na ten krok?
Powód był prosty: Samabrona wykorzystała limit łapówek. Jej posłowie przyjęli wszystkie koperty, jakie prezes Piss’u zaplanował na najbliższe 20 kadencji Piss-Lpr-Sb. Nic nie zostało dla współkoalicjantów. Koalicja się więc rozpadła.
Jarek może teraz nareszcie otworzyć sobie konto w banku. No bo kto chciałby korumpować drób, nie będący już u władzy? No chyba że prezydent Hanna Gronkowiec-Tango zdecyduje się powierzyć Jarosławowi Kaczyńskiemu organizacją przetargów na kuwety dla warszawskich dachowców.
Możliwy jest też wariant pesymistyczny: rządy mniejszościowe. Podobno BOR sprawdza właśnie wszystkie pokoje posłów Samogwałtu w poszukiwaniu ukrytych kamer i dyktafonów. Minister Lipiński ma już rozpisany grafik. Najbliższe dni spędzi na „negocjacjach koalicyjnych”. Kto wie, może Renia Beger jednak się zdecyduje i przyjmie wreszcie tytuł Miss World?
Przyszła pora również na dymisję ministra sportu. Tomasza Lipca zdymisjonowano w czasie, gdy ma to najmniejszy wpływ na porządek kalendarza. Czyli w lipcu. Gdyby zniknął n.p. w maju, to po czerwcu mielibyśmy natychmiast sierpień – a wtedy wakacje trwałyby o miesiąc krócej. A tak nawet nikt nie zauważy.
W całej tej wrzawie nikt nie zwraca również uwagi na publikację brukowca „Wprost” (od czasu do czasu zdarza im się napisać coś sensownego, chociaż to chyba wyjątek potwierdzający regułę). Otóż tenże szmatławiec zamieścił zapis wykładów Ojca Dyktatora. Mały Rydz raczył mówić do swoich słuchaczy z Wyższej Szkoły Kultury Schizofrenicznej i Maniakalnej o prezydentowej-czarownicy i żydowsko-prezydenckim spisku. Prezydent uznał jednak, że snajperzy BOR-u nie zdejmą (z anteny) szefa Radia Ma Ryja, bo łatwiej będzie zrobić to rękoma George’a Dablju Busha (jest to podobno warunek zgody Polski na lokalizację tarczy antyrakietowej w naszym kraju). Podobno Amerykanie wysłali już rakietę ziemia-niebo-piekło, która wycelowana została w siedzibę toruńskiej rozgłośni.
A to wszystko przez Platformę.
Jarosław Orłowski