NIECODZIENNIK.com

cała prawda i jeszcze trochę

Archiwum z listopad, 2008

“bło ciemno, ale sie nie baem”

Opublikował/a JAO w dniu listopad 2, 2008

Zapraszamy do lektury ekskluzywnego wywiadu z Prezydentem Najjaśniejszej RP – monologu mamrotanego, nagranego przez naszą reportierkę tuż po powrocie Najrzeczpospolitszego z Gruzji:

Jestem prezydentem dużego kraju. Pojechaem w odwiedziny do wielkiego i odważnego kolegi, któy w śrotku wakacji został napadnienty pszes Złych Ludzi w geście beszczelnej obrony przet atakiem owego małego kraju na jeszcze mniejszy kraj. Misiek opchodzi akurat pionte urodziny demokratycznego zamachu stanu. Żeby to uczcić, Misiek zaproponował, że pojedziemy w góry – gdy tylko wysiadem z samolotu i nie zdonżyem nawet zjeść kanapki, którom dała mi żona pszet wylotem. Ani nawet pomidorka. Misiek dba o moje bespieczeństwo i postanowił, żeby na wszeki wypadek zgubić mojom ochrone i zmienić planowanom trase. Taki spontan. Lubie tak. Lubie góry. Mój brat ma kota i moja mama lubi góry a ja lubie mojom mame i brata kota. Zgodziłem sie wienc. Jechaliśmy jednym samochodem z szanownym Kolegom Prezydentem, by zmylić wroga, tak dla niepoznaki. Wybraliśmy ten taki duży, żeby byo widać z daleka, że to my jedziemy. Wiedzieliśmy, że nie jest tam bespiecznie, wienc na wszeki wypadek na pierszy ogień puściliśmy samochót z dziennikarzami. Rosyjskie lobby, niewielka strata. Niemiecki kapitał. Niech przecierajom szlak. Wtem, ni stont ni z owont, na naszej drodze wyrós posterunek – czek pojnt rosyjski. Nie mieliśmy pojencia, skont tam sie wzioł. Misiek powiedział, że od ładnych paru miesiency sie nad tym zastanawiał. Dlatego pojechaliśmy go teraz zobaczyć. Postanowiłem zrobić z tym porzondek. Wysiadem, za mnom Misiek. Po chwili usyszaem szczały. Nie widziaem pocisków, bo bło ciemno, ale dokadnie je wszyskie policzyem, żeby szypciej zasnonć. Syszaem za to rosyjskich żołnierzy. Mówili po rosyjsku, wienc to oczywiste, że to Rosjanie. Ja przeciesz mówie po polsku i wiadomo, że jestem Polakiem. Misiek mówi po angielsku i wiadomo, że jest Gruzinem. Nie ma wienc dyskusji, sprawa jest w sposup oczyisty oczyista. Sytuacja bya bardzo niebespieczna. Postanowiem wienc podejść do Miśka i zapytać, czemu do nas szczelają. Postaliśmy tak przez kwadrans, zastanawiajonc sie. W tym czasie ochrona (Miśka, bo ja się tam niczego nie boje, mój tata i tata mojego brata byli w AK wienc caa moja rodzina ma tradycje patriotyczne) zastanawiaa sie, czy idziemy dalej na piechote, czy rozbijamy tutaj obóz i czekamy do rana, żeby zobaczyć, kto szczelał. W końcu zrobiło sie zimno i uznaliśmy, że czeba wracać do samochodu. Byliśmy już zmenczeni, wienc poożyliśmy sie na pododze, by troche odpoczonć. Sprawa nieco się przedużaa, wienc żaowaem, że nie zjadem tego pomidorka. Już wiecej nie szczelali, uznaliśmy wienc sprawe za zakończonom i zadecydowaliśmy, że możemy wracać. Wprawdzie Misiek nalegał, żebyśmy jeszcze troche zostali, bo może jeszcze troche postrzelajom na wiwat z radości, żeśmy ich odwiedzili. Może nawet jakomś fotke pstrykne dla mamy. Taka pamiontka z wycieczki. Nie podobao mi się to jednak – za dużo jenzyka rosyjskiego dokoła syszaem. Nie lubie, jak ktoś kszyczy na mnie po rosyjsku. Wróciliśmy wienc do stolicy, gdzie musieliśmy odpowiadać na besczelne pytania organów propagandowych. Misiek mówił po angielsku. Ja byem oryginalny i mówiem po polsku, ale rozumiaem, co mówi Misiek, bo wcześniej mi powiedział, co on bendzie mówił, żebym wiedział, co widziałem, gdy przydzie pora mojej przemowy. Jak jusz mówiem, bło ciemno, a Misiek jest tamtejszy i wie lepiej, jak to za dnia wyglonda. On też syszał wyraźnie, że te lecące pociski byy rosyjskie a ja nie mam podstaf, by mu nie wierzyć. Potem wsiadem do samolotu i pszed północom doleciaem do Najjaśniejszej Rzeczypospolitej, z dala od Rosjan. Obiecaem Miśkowi, że jak przyjedzie do mnie, pojedziemy sobie nocą obejrzeć Okręg Kaliningradzki. Z lotniska do domu ochraniao mnie 6 samochodów. Fakt, w Gruzji mieliśmy 8 aut na mnie i na Miśka, ale wóz dziennikarzy i karetka sie nie liczom. Byo wienc po równo. Czuje sie bespieczny. Dbam o głowe swojom i państwa, co jest jednościom w tym pszypatku. W Waszawie nigdy nie wiadomo, lepiej być ostrożnym. A to sie wogle nagrao? Czy zna pani czasem Rona Asmusa?

JAO

Opublikowany w cała prawda... | Otagowane: , , , , , , , , , | Zostaw Komentarz »